- Widzę księżniczko, że zajęłaś mi miejsce... - uśmiechnął się szelmowsko siadając obok Natalie
- Nie wyobrażaj sobie nie wiadomo czego, mój drogi... - odgryzła się Natie - ja i ty to nie ten sam poziom...
- Racja, ja jestem ten mądrzejszy - puścił do niej oczko
- Pffff... - prychnęła dziewczyna dając mu z łokcia w brzuch
- Auć! - jęknął Carol - Od kiedy jesteś taka agresywna?
- Od kiedy cię poznałam idioto... - powiedziała
Kiedy ta dwójka się kłóciła Shadow patrzyła smutno przez okno, była jakby nieobecna. Na peronie stało pełno rodziców dumnych z tego, że ich dzieci jadą do Hogwartu. No właśnie rodziców, Shadow nigdy nie doświadczy tego, bo jej rodziców już nie ma. Z głębokich przemyśleń wyrwał ją dźwięk gwizdka obwieszczający odjazd. Pociąg już ruszał. Shadow jeszcze raz spojrzała na tłum dorosłych stojących na peronie, dostrzegła wśród nich swoją ciocię. Pomachała jej ręką na pożegnanie, jedna samotna łza popłynęła po jej policzku. Na szczęście nikt tego nie mógł zauważyć pod kapturem. Odwróciła się z powrotem do przyjaciół. Wszyscy milczeli jakby nieobecni. Ciszę przerwał Leo.
- Do jakiego domu chciałybyście trafić? - spytał
- Gryffindor, jeśli będę pasować... - powiedziała obojętnie Shadow
- Ja dokładnie nie wiem. Na pewno nie Hyfflepuff i Slytherin... - odparła Natie - A ty Leo?
- Jeszcze się pytasz, jasne że Gryffindor!!! - prawie to wykrzyczał
- Carol, Lucas, Charlie, a wy w jakich jesteście domach? - to było pytanie od Shadow
- Wszyscy jesteśmy z Gryffindoru. - odpowiedział Lucas - Chociaż ja osobiście wolę Ravenclaw.
- Aha - odpowiedziała krótko Shadow.
Następnie padło pytanie, którego dziewczyna najbardziej się obawiała.
- Dlaczego właściwie nosisz kaptur??? - a osobą, która je zadała był nie kto inny, tylko Carol.
- Hmm... Od czego by tu zacząć? - zamyśliła się - Moje dzieciństwo nie było zbyt przyjemne. Wychowuje mnie ciotka, bo moi rodzice nie żyją. Kiedy byłam mała jeszcze jej nie nosiłam. Zaczęło się to, gdy miałam 7 lat. Byłam po prostu inna. Moje włosy mają nietypowy kolor. Inni się ze mnie wyśmiewali i wytykali palcami. Wtedy dostałam od ciotki tę pelerynę, która miała mnie uchronić mnie przed dalszymi nieprzyjemnościami ze strony społeczeństwa. I tak kiedy wesołe dzieci biegały po dworze wystawiając twarze ku słońcu, ja siedziałam samotnie w cieniu z peleryną szczelnie zakrywającą twarz. Nie miałam przyjaciół, nikt mnie nie rozumiał. Jedyną osobą, która pomogła mi przetrwać ten czas była moja ciocia. Ona rozumiała wszystko bez słów, zawsze potrafiła mnie pocieszyć.
Kiedy Shadow skończyła swoją opowieść wszystkich zamurowało. Nastała krępująca cisza, którą przerwał Charlie.
- Shadow, nam możesz zaufać, po to tu jesteśmy. Ja, Carol, Lucas, Leo i myślę, że Natalie też, wszyscy będziemy cię wspierać. - powiedział
- I gdyby ktoś ci znowu dokuczał wiesz gdzie nas znaleźć. - wtrącił Carol
- Jej, ja nie wiem co powiedzieć. - uśmiechnęła się, choć i tak nikt tego nie zobaczył - jestem wam naprawdę wdzięczna.
- Dobra idziemy się przebrać w szaty. Niedługo dojedziemy. - powiedział Lucas
Wszyscy się z nim zgodzili. Po chwili siedzieli z powrotem na swoich miejscach, już przebrani. Nagle pociąg zwolnił, a następnie całkiem się zatrzymał.
- No, już jesteśmy - powiedział Lucas - wysiadamy
- Panie przodem - Carol jak zwykle musiał wtrącić swoje trzy knuty
- Dziękujemy, jakiś ty uprzejmy - powiedziała Natie z przekąsem
- O dziękuje panno Hill - odpowiedział ze swoim charakterystycznym uśmieszkiem
- Lepiej uważaj na siebie Thompson - powiedziała wychodząc
Lucas, Charlie i Carol skierowali się w stronę powozów, a Natalie wraz z Leo i Shadow dołączyli do grupki pierwszoroczniaków. Shadow starała się nie odstawać od reszty, ale sam fakt, że miała na sobie pelerynę czynił ją inną.
****************
Mam nadzieję, że się podoba. Dobranoc. xD Kto nie śpi komentuje.

.......bez komentarza!!! Masz u mnie kolejnego wielkiego minusa prze cały papier toaletowy za to że odbjerasz mi robote!!! Żadnych błędów no ludzie....
OdpowiedzUsuńOdbierasz* sorry
Usuń