wtorek, 16 sierpnia 2016

Rozdział 9.

*perspektywa Leo*
Położyłem się spać w moim łóżku w dormitorium. Długo nie mogłem zasnąć. Przyczynił się do tego zarówno straszny ból przy poruszaniu się, nogi i ręce miałem całe posiniaczone, jak i coś co leżało w mojej psychice. Ciągle mam przed oczami Denisa i jego kolegów, którzy kopali mnie, bili i wyzywali. Ciągle słyszę ich rechot, gdy zwijałem się z bólu pod ścianą. Cieszyłem się tylko, że Natie tam nie było i nie musiała tego wszystkiego oglądać. Miałem dosyć, strasznie bolało mnie wszystko, ale nie mogłem im powiedzieć. Nie wytrzymałbym ich litości, a zresztą ci ślizgoni zaczęliby ich również zaczepiać. A co jeśli prze zemnie Shadow znów trafiłaby do skrzydła szpitalnego. Tego idioty - Nerona, też nie chcę widzieć na oczy. Zrobiłem to przez przypadek, a on zrzucił mnie z miotły. Przez niego mogłem sobie coś złamać. Byłem smutny i zły. Łzy same cisnęły mi się do oczu, ale nie mogłem płakać. Musiałem być silny dla nich - moich przyjaciół. Nagle przypomniała mi się mina Natalie kiedy musiałem ją okłamać, że nic mi nie zrobili. Ona wiedziała, wiedziała, że coś jest nie tak. Charlie i reszta również nie chcieli mi na początku wierzyć, jednak cudem udało mi się przekonać ich tą gadką. Miejmy nadzieję, że nie zauważą siniaków, bo będę musiał wymyślić kolejny przekręt. Sięgnąłem po pergamin, pióro i różdżkę. Nakryłem się kołdrą.
- Lumos - powiedziałem najciszej jak umiałem, żeby nie obudzić reszty.
Położyłem pergamin na kolanach i zacząłem coś pisać. Pisałem moje przeżycia i uczucia, a słowa same składały się w tekst. Nim się obejrzałem zapisałem całą stronę. Oczy bolały mnie ze zmęczenia.
- Nox - szepnąłem i schowałem zwinięty pergamin na samym dnie kufra.
Zasnąłem. Śniły mi się zdarzenia z wczoraj. Miałem to przed oczyma: Ja i Natalie wracaliśmy z lekcji latania na miotle. Nagle dziewczyna mnie popchnęła. Na początku nie wiedziałem o co jej chodzi, ale kiedy się zorientowałem było już za późno na ucieczkę. Jeden z nich już trzymał mnie za ramię. Natie próbowała się bronić i odważnie odpowiadała ślizgonom. Nagle jeden z nich, gdzieś ją wziął. Wystraszyłem się, że mogą jej coś zrobić. Chciałem jej pomóc, ale nie mogłem się nawet ruszyć. Kiedy nie było już słychać żadnych kroków, jeden z nich - Denis popchnął mnie na ścianę.
- I co Devries nadal jesteś taki odważny? - spytał się rechocząc. Nie odezwałem się ani słowem.
- Nie słyszałeś, Denis się ciebie czegoś pytał! - krzyknął drugi i uderzył mnie dosyć mocno w brzuch, tak że upadłem. Na co Denis i ten chłopak zaczęli mnie kopać. Nagle przybiegł chłopak, który był z Natalie.
- Jimmie, tylko nie mów, że ci uciekła ta smarkula.... - powiedział Denis
- Nie, nie, ona siedzi zamknięta... Nikt jej tam nie znajdzie... - zaśmiał się - No dobra teraz zajmiemy się tobą.
Próbowałem się podnieść, ale kończyło się to tylko kolejnym upadkiem i rechotem ślizgonów.
Nagle obudziłem się zlany potem. Miałem tego dosyć. Przekręciłem się na drugi bok i sięgnąłem po telefon. Sprawdziłem godzinę, była 6.00. Nie zamierzałem spać dalej, nie chciałem wracać do tamtego koszmaru, który tak na prawdę był rzeczywistością. Usiadłem na łóżku. Przetarłem oczy i rozejrzałem się po dormitorium. Dylan, Mike, Oliver i David jeszcze spali. Wstałem i poszedłem do łazienki. Podszedłem do umywalki i przemyłem twarz zimną wodą. Spojrzałem na swoje ręce i nogi, były całe w siniakach. Przy każdym dotyku i ruchu bolały strasznie. Wróciłem do dormitorium po ubrania. Poszedłem z powrotem do łazienki i ubrałem się w mundurek. Kiedy wyszedłem z łazienki było coś koło 7.00. Reszta już zaczynała się budzić.
- Leo, ty już nie śpisz? - spytał Dylan
- Nie, nie... - odpowiedziałem zakładając na siebie szatę i kładąc różdżkę do kieszeni. Chłopcy poszli się po kolei ubrać, a ja w tym czasie spakowałem książki do plecaka. Razem z nimi wyszedłem z dormitorium. Udaliśmy się na śniadanie w kierunku Wielkiej Sali.
******
To tyle ode mnie. Mam nadzieję, że się podoba. Czekam na komentarze, bo to dla mnie wielka motywacja.





3 komentarze:

  1. Fajny rozdział. (jak zawsze xd)

    OdpowiedzUsuń
  2. 1. J rozumiem, że miał siniaki na całym ciele i, że podczas ruchu go to bolało ale jak śpisz to się raczej nie poruszasz( wiem bo kiedyś się wywaliłam na boisku i miałam siniaka na pół uda i jak szłam to mnie bolał a jak spałam to nie) no chyba że on jest inny
    2. I znowu!!!!!!! RECHOTAĆ mogą żaby
    3. Po co 2x to widziała???
    4. No słowa zazwyczaj składają się w tekst
    5. O ile pamiętam to w Hogwarcie nie nosili plecaków

    OdpowiedzUsuń