poniedziałek, 3 października 2016

Rozdział 16.

*trzeci rok, peron 9 i 3/4, perspektywa Natalie*
Znowu, kolejny rok w Hogwarcie z przyjaciółmi. Byłam strasznie podekscytowana, sama nie wiem czemu, może to przez te nowe przedmioty? Zresztą to było teraz najmniej istotne. Przez wakacje postanowiłam się wziąć za siebie i zaczęłam ćwiczyć i jeść normalniej. Nie ukrywam, że miałam problemy z nadwagą, ale teraz jest coraz lepiej. Przez całe wakacje odpowiednio ćwiczyłam i odżywiałam się. Moi rodzice jak zwykle nie zwracali na to uwagi, ale co innego moja siostra, która mnie mobilizowała, sama pomagała mi przez to przejść jedząc to co ja, biegając i robiąc ćwiczenia ze mną. I to podniosło mnie jeszcze bardziej na duchu. Oczywiście, daleko mi do perfekcji, ale w końcu jeszcze będę miała czas w weekendy w Hogwarcie trochę pobiegać i poćwiczyć. Siedziałam cały czas na kufrze wypatrując moich przyjaciół, którzy jeszcze nie przyszli na peron. Byłam bardzo zniecierpliwiona, chciałam ich zobaczyć. Nagle wydawało mi się, że ujrzałam w tłumie czuprynę Lukasa, ale to pewnie tylko przewidzenia.
- H-hej Natie! - zawołał ciemnowłosy Ślizgon, Albus.
Spojrzałam na niego zdziwiona. Nigdy nie rozmawiał ze mną, ewentualnie na lekcjach gdy musieliśmy pracować w grupach.
- Hej? - odpowiedziałam nie ukrywając zaskoczenia.
- Czekasz za Shadow i Leo? - zapytał i usiadł obok na swoim kufrze.
- I za Charliem, Carol'em oraz Lukasem. - dodałam patrząc w jego stronę.
- Ja... Czekam za Scorpiusem. - rzekł i zaczął się nerwowo rozglądać. - Trzeci rok, super co nie?
- Taak. - odpowiedziałam i zaczęłam się rozglądać za przyjaciółmi, by jak najszybciej razem z nimi udać się do przedziału.
- Jakie przedmioty wybrałaś do tego roku? - zadał kolejne pytanie.
- Wszystkie. - odpowiedziałam od razu i nadal rozglądałam się za przyjaciółmi.
- Wow... No... Wow... - zdziwił się Albus rumieniąc się. - Ja zabrałem Opiekę nad magicznymi stworzeniami, Starożytne runy i Numerologię.
- To fajnie. - odpowiedziałam obojętnie nadal wypatrując przyjaciół.
Po chwili w tłumie pojawiła się postać Carol'a i Lukasa. Szczerze mówiąc, zdziwiłam się widząc ich. Byli tacy jacyś wyżsi i szersi w barach. Szybko jednak odrzuciłam od siebie te myśli i pomachałam im energicznie uśmiechając się.
- Hej Natie. - przywitał się Lukas i podszedł do mnie i Albusa.
- Hej księżniczko! Co robisz z nim?
Carol spojrzał na czarnowłosego morderczym wzrokiem.
- On tylko tu siedzi Carol. - odpowiedziałam przewracając oczyma, Albus widocznie się zmieszał. - Czeka za przyjacielem.
- Aha. - odpowiedział i nadal nieprzekonany spoglądał na Ślizgona.
- S-słyszałaś o tym, że w-wybrali nowego M-m-ministra? - zapytał Albus trzęsącym się głosem i przypatrywał się większemu od niego, Carol'owi.
- Tak, to przypadkiem nie - urwałam bo Carol mi przerwał.
- Lindsay! Tak. Charlie mi mówił, że ojciec Chloe jest nowym Ministrem Magii. - rzekł Carol.
- Co? - zapytałam podejrzliwie i spojrzałam na Carol'a, który wyglądał jakby zrobił coś złego.
- A-a-a ja nie wiem. Patrz! Shadow idzie! - Carol jak najszybciej chciał zmienić temat, ale faktycznie miał rację mówiąc, że Shadow idzie.
Postać w czarnym kapturze szła między grupkami uczniów ciągnąc za sobą kufer, a za nią dreptała ciocia. Pomachała nam, a gdy doszła do naszej grupki powiedziała na jednym wydechu:
- Natalie! Wyglądasz troszkę inaczej! Co się stało?
Carol i Lukas spojrzeli na Natalie i zaczęli przyglądać się jej uważnie, co było dość irytujące.
- Przestańcie mnie mierzyć wzrokiem jakbyście chcieli mnie prześwietlić promieniami rentgena. - warknęłam w ich stronę i odpowiedziałam Shadow. - Tak... Zaczęłam ćwiczyć, biegać, normalnie jeść...
- Ooo! Wiedziałem, że coś jest nie tak... - rzekł Carol i uśmiechnął się do mnie.
- Mega zapłon, nie ma co... - mruknął pod nosem Albus, a Natie i Shad parsknęły śmiechem.
Carol spojrzał na chłopaka morderczym wzrokiem, a Lukas chwycił go za ramię by uniemożliwić mu atak.
- Uważaj młody, bo jak cię w Hogwarcie dorwę w jakimś ciemnym kącie... To już po tobie... - warknął przez zęby, a Albus przełknął ślinę.
Nagle zza rogu wyszedł Scorpius, więc Albus szybko się ulotnił. Po chwili ujrzeliśmy Charliego i Leondre idących w naszą stronę. Charlie również urósł, ale Leo wydawał się jeszcze mniejszy niż zwykle, a może to ja tak urosłam? Rozmyślałam i pomachałam im wesoło. Leondre był taki jakiś bardziej wesoły niż zwykle, a Charlie wyglądał na rozmarzonego.
- Hej dziewczynyyy. - przywitał się Leondre i przytulił Shadow, a potem mnie. Chłopak sięgał mi co najmniej do brody, ale odwzajemniłam uścisk.
- Co ci jest? Aż tak ci brakowało bliskości dziewczyn? - spytał Carol i spojrzał zdziwiony na bruneta.
- Czuję się po prostu wspaniale! - powiedział chłopak i razem z nami udał się do pociągu. - Opowiemy wam z Charliem w przedziale! Co nie Charls? ...Charls? Charls!
Dopiero za trzecim razem ocknął się i odwrócił wzrok od pewnej blondynki, która wchodziła do pociągu.
- C-co? Tak Leo. - odpowiedział nadal rozmarzony.
Zdążyłam zauważyć twarz tajemniczej blondynki. Była to Chloe Lindsay, córka nowego Ministra.
- Chloe! - cicho krzyknęłam z zaskoczenia, a reszta podskoczyła z przerażenia. - Podoba ci się? Chodzisz z nią?
Byłam zaskoczona. Carol sam wcześniej coś wspomniał właśnie o niej i Charliem. Czyżby mój przyjaciel był zakochany?
- Zamknij się! - zdenerwował się Charlie, a na jego policzkach pojawiły się ledwo widoczne rumieńce. - To moja przyjaciółka...
- Mhmmm. Tak się zaczyna. - odezwałam się i spojrzałam na niego uśmiechając się jak głupia. - Pisałeś z nią przez wakacje, albo się spotkaliście, co nie?
- Skąd wiesz... - Charlie był coraz bardziej zaskoczony. A gdy usiedliśmy się w przedziale nadal się mnie przypatrywał.
- Carol mówił...
Charlie wstał gwałtownie i wskazał palcem w stronę Carol'a.
- O kurde... - wydusił Carol.
- Jak mogłeś jej to powiedzieć! - warknął i wyciągnął różdżkę.
- H-hej... Charlie... Wyluzuj... - jąkał się Carol, który był na celowniku różdżki Charliego.
- Powiedział to nieumyślnie. - obronił brata Lukas, który był już w trakcie czytania książki.
Shadow milczała w kącie, mało ją chyba interesowało co się stanie z Carol'em i Charliem.
- Nie obchodzi mnie to! Carol! - Charlie schował jednak różdżkę, mimo to Carol, cały czas osłaniał się rękoma. - Zaraz wykastruję cię nożyczkami!
Samo wyobrażenie sobie takiej tortury przyprawiło mnie o mdłości, czasem szczerze żałuję, że mam taką bujną wyobraźnię.
- Oszczędź mnie Charlie! Serio przepraszam! Ale i tak by się dowiedzieli! Poza tym Chloe to twoja przyjaciółka, a nie dziewczyna... - tłumaczył Carol.
- Jeszcze zobaczymy! Odegram się! - zagroził Charlie.
- Zamknąć się! - byłam bardzo wkurzona, kłócili się jak dzieci i na dodatek o także strasznie dziecinną sprawę.
Leondre i Shadow obserwowali tą sytuację w milczeniu. Lukas czytał książkę nie myśląc o otaczającym go świecie. Stanęłam między Charliem a Carol'em z wyciągniętą różdżką. Wycelowałam ją w Charliego, który nie ukrywał oburzenia.
- Czemu...
- SZA!
- Ale...
- CISZA!
Charlie spojrzał na mnie zrezygnowany i usiadł się obok Lukasa.
- Ledwo wsiedliśmy do pociągu i już chcecie się nawzajem pozabijać... Ludzie... Co wy odwalacie? Co się z wami dzieje? - zapytałam się wszystkich nie kryjąc oburzenia. - Charlie! Co jest złego w tym, że masz przyjaciółkę? Rozumiem, że może nie chciałeś byśmy dowiedzieli się o tym tak szybko, ale co jest w tym strasznego?
- No... - zamyślił się Charlie. - No nic...
- No właśnie... - rzekłam zażenowana i westchnęłam. - Żebym ja was pouczała... Do czego tu doszło.
Lukas spojrzał na mnie zza książki.
- Ja skończyłem ich pouczać gdy stwierdziłem, że to i tak nie przynosi skutków. - dodał wzruszając ramionami i kontynuował czytanie.
Usiadłam się obok okna i położyłam nogi na siedzenie przed sobą. Dla odstresowania wyciągnęłam notes i zaczęłam rysować. Po prostu robiłam jakieś szlaczki, kwiatki, kreski, kropki i tym podobne.
- To może wreszcie powiecie nam o co chodzi? - zapytała Shadow, a wszyscy spojrzeli na nią zdziwieni. - No bo Leo i Charls chcieli nam coś powiedzieć, nie?
Charliemu widocznie polepszył się humor. Uśmiechnął się szeroko, a na jego policzkach pojawiły się urocze dołeczki. Zarumieniłam się patrząc na niego, ale na szczęście nikt tego nie zauważył. Leondre klasnął gwałtownie w dłonie przez co o mały włos nie zleciałam z siedzenia.
- Założyliśmy zespół! Bars and Melody! Czaicie?! - powiedział podekscytowany Leo i gwałtownie wstał.
Byłam zszokowana. Wiedziałam, że Charlie potrafi śpiewać, bo przecież sama słyszałam go wtedy w dormitorium. Ale za nic w świecie nie przyszło mi do głowy, że Leondre może przejawić jakiś talent muzyczny. Doprawdy, słyszałam, że miał muzykalną rodzinę, ale ja nie widziałam w nim... No tego zamiłowania do muzyki.
- Ja śpiewam, Leo rapuje. - powiedział Charlie i wszystko stało się jasne. - Zgłosiliśmy się do mugolskiego programu Britain's Got Talent. Otrzymaliśmy nawet złoty przycisk, który przeniósł nas automatycznie z przesłuchań do półfinału!
Zapadła cisza. Jako pierwsza postanowiła się odezwać Shadow.
- ...Gratulacje. - wydusiła.
- No to, ten... fajnie... Ale ludzie... Jakim cudem ty... Ty śpiewasz... Ty rapujesz... - powiedziałam zakłopotana i mówiąc to pokazywałam palcami na jednego i drugiego.
- Przecież już mnie słyszałaś, Natie. Przyszłaś do mojego dormitorium kiedy akurat śpiewałem pewną piosenkę. - przypomniał mi Charlie, a ja przytaknęłam głową.
- No tak... Ale jakim cudem Leo? - spytałam i spojrzałam na bruneta.
Charlie spojrzał niepewnie na chłopaka i milczał. Zaczęłam się coraz bardziej niecierpliwić, aż w końcu Leo powiedział beztroskim tonem:
- Prześladowali mnie. - po czym kontynuował. - A wtedy pisałem teksty, dopiero później wpadłem na to by podłożyć pod to muzykę. To wszystko nawet do siebie pasowało...
- CZEKAJ! Czekaj, czekaj! - prawie krzyknęłam, notes zsunął mi się z kolan, a ja sama wstałam. - BYŁEŚ PRZEŚLADOWANY?!
Pociąg ruszył. Carol, Lukas, Shadow i ja patrzyliśmy na niego zaskoczeni, tylko Charlie spokojnie siedział.
- I nic nie mówiłeś! - powiedziała zmartwiona Shadow.
- Ludzie... Wy nie wiecie... - Leo próbował wszystko naprostować, lecz znowu mu przerwałam przypominając sobie pewną sytuację.
- Dennis! Jimmy! Luke! - warknęłam przez zęby i spojrzałam na niego z góry. - Wtedy gdy nas dorwali po lekcji latania! A ty mówiłeś, że nic ci nie zrobili!
- N-Natie.
- I wtedy! Gdy znaleźliśmy twoją różdżkę pod biblioteką! Pewnie cię wtedy napadli co nie? Tamtego wieczoru byłeś taki wykończony i zły!
- Daj mi powiedzieć...
- I za każdym razem po meczu quidditcha! Carol przychodził cały i zdrów, szczęśliwy jak idiota, a ty cały wymęczony! I próbowałeś się wykręcać słabą kondycją! Carol nie miał żadnych siniaków, ale ty za to mnóstwo... Przez cały czas...
- Natalie!
- Przez cały czas miałeś wokół siebie przyjaciół, którzy mogli ci pomóc! Ale ty tego nie widziałeś! - powiedziałam przez łzy i spojrzałam na niego.
- Natalie! Nie masz pojęcia jak to jest być nękanym, bitym, poniżanym! - Leo także wstał i zaczął na mnie krzyczeć. - Depresja... nieprzespane noce... Nikomu nie masz ochoty o tym mówić, bo wydaje ci się, że to nie pomoże, że to bez sensu. Rozmyślasz o śmierci, rozmyślasz o tym jak to skończyć, o tym jaki jesteś słaby, beznadziejny, bezradny, że nikogo nie obchodzi co mnie spotka!
- Ale... ale my! My to co?! Mogliśmy pomóc! - odpowiedziałam wojowniczo.
- Bałem się. To leżało w mojej psychice, nie wiem co wtedy myślałem, nie wiem czemu byłem takim idiotą... - powiedział, a ja usiadłam z powrotem na miejsce wyglądając przez okno. - Nie masz pojęcia jak się wtedy czułem. Słowa mnie rozdzierały od wewnątrz, uderzenia, kopnięcia też strasznie bolały... To było okropne.
Nie odpowiedziałam. Patrzyłam przez okno obrażona i pomyślałam o tym jak niesprawiedliwy może być świat.
*kilka dni po finale w BGT, perspektywa ogólna*
Leondre i Charlie energicznie opowiadali każdemu kto chciał słuchać co się stało w mugolskim programie. Nie przejęli się tym, że zajęli trzecie miejsce, byli wręcz z tego dumni. Podpisali kontrakt z wytwórnią Simon'a Cowella i rozpoczynają karierę. Nie da się ukryć, że zdobyli fanów, nawet w Hogwarcie. Natalie nadal nie rozmawiała z Leo, ale za to zaprzyjaźniła się z Albusem Potterem, oczywiście, powiedziała o tym Shadow, ponieważ tylko jej z towarzystwa potrafi kompletnie zaufać. Charlie natomiast coraz więcej czasu spędzał z Chloe, ale mówił, że to przez to, że w tym roku zdają SUMy. Każdy i tak miał swoje zdanie na ten temat. Carol, który znany był ze swojej wyobraźni, pomagał uczniom uczyć się na SUMy, a dokładniej, sprzedawał im notatki Lukasa za kilka sykli. Zdesperowani piątoklasiści, którzy zwykle nie uważali na lekcjach takich jak Historia Magii, kupowali je, dzięki czemu Carol zaczął zarabiać. Shadow spędzała czas z przyjaciółmi, ale od czasu do czasu dołączyła do trójki Puchonów z jej klasy, którzy jak zwykle z chęcią spędzali z nią czas. Lukas udzielał korepetycji kiedy tylko miał czas, a do jednej z jego uczennic należała Chloe, która odwiedzała Więżę Gryfonów co sobotę by móc pouczyć się z Lukasem. Charliemu nie za bardzo podobała się wizja spędzania sam na sam w dormitorium jego kolegi z piękną blondynką. Blondyn chyba się zakochał i zaczął odczuwać już tego skutki. Zawsze i wszędzie myślał o niej, o tym kiedy ją wkrótce zobaczy, o tym czy na pewno go lubi, o tym czy jej powiedzieć o swoich uczuciach. Przyjaciele przyzwyczaili się do zachowania kolegi na tyle, że nikt z tym nic nie robił. Na lekcjach siedział w jak w transie, gdy McGonagall go z czasem przyłapała na tym, niestety kończyło się to utratą punktów. Jedyną osobą, która pomagała mu przez to przejść, była Natalie. Dziewczyna bardzo chętnie udzielała mu porad, dotrzymywała obietnic, rozmawiała z nim o niej oraz sprzedawała mu plotki podsłuchane w toalecie dla dziewczyn. Charlie słuchał jej uważnie i starał się wszystko sobie w którejś części mózgu zakodować. Jednak blondynka nadal nie zapomniała o kłótni z Leondre, która miała miejsce bardzo dawno temu. Leondre za każdym razem gdy ją widział starał się przeprosić za swoje zachowanie, ale za nim zdążył otworzyć buzię, ona wynosiła się z danego pomieszczenia. Natalie należała do osób bardzo pamiętliwych, więc nie miała zamiaru tak szybko mu tego odpuścić.
- Czemu się z nim nie pogodzisz? - zapytał Charlie, gdy zdała mu relacje o tym, że Chloe dostała prawdopodobnie Wybitny z Transmutacji.
- Z kim? - zapytała zakłopotana.
- Z Leo! - powiedział zirytowany. - Przecież wiesz, że chce cię przeprosić. I zapamiętaj, że tylko ciebie, bo tylko tobie to nie odpowiadało.
Natalie westchnęła i przewróciła oczyma.
- Mówiłaś, że nie mamy się zachowywać jak dzieci, a sama tak się zachowujesz. - dodał Charlie i zaczął jej wymachiwać palcem wskazującym przed nosem, by potwierdzić wartość tego co powiedział.
- No dobra, dobra! Przy najbliższej okazji mu wybaczę. - poinformowała go blondynka zrezygnowanym tonem.
Charlie spojrzał na nią triumfalnym wzrokiem i uśmiechnął się.
- A jak tam u Albusa? - zapytał specyficznym tonem, który był bardzo znany u Carol'a.
- A dobrze. Scorpius też się spoko czuje... Ale mówiliśmy o Chloe...
- Nie, nie, nie! Ja z chęcią posłucham co masz do powiedzenia na temat swojego życia uczuciowego... - rzekł i skrzyżował ramiona.
- Nie wiem o czym ty mówisz... - odpowiedziała mu zdziwiona i odwzajemniła uśmiech.
- Dobrze wiesz, że Carol ma dużo podejrzeń o to gdzie się wybierasz codziennie wieczorami... - uświadomił jej Charlie. - A najprawdopodobniejsze jest to, że to właśnie z Albusem Potterem udajesz się na przechadzki po błoniach.
Natalie zadała mu nerwowe i zdziwione spojrzenie za jednym razem.
- Zapomniałaś, że przyjaźnimy się z jego bratem? - powiedział rozbawiony blondyn.
- Jesteśmy tylko przyjaciółmi! Zapamiętaj to sobie... - rzekła Natalie i skrzyżowała ramiona w geście obronnym.
- Mhmmm. Tak się zaczyna. - zacytował ją Charlie i puścił jej oczko, a ta zrobiła oburzoną minę.
- Tylko nie mów Carol'owi. Dobrze wiesz jak on to znosi, gdy dziewczyna nie zwraca na niego uwagi. - poprosiła go.
- James już go poinformował, że się przyjaźnisz z jego bratem... Ale on uparcie twierdzi, że nie i czeka aż mu sama powiesz.
- To się nie doczeka. A ja muszę powiedzieć Albusowi, żeby nie dzielił się z bratem tyloma informacjami. - rzekła blondynka i gdy dotarli pod obraz Grubej Damy i wypowiedzieli hasło. Ujrzeli w środku Carol'a, jak zwykle sprzedającego notatki, Lukasa oczywiście zaczytanego oraz Leo, który przyglądał się z zaciekawieniem skrawku swojej bluzy.
- Cześć. - przywitał się energicznie Charlie i rzucił się na Leo przygniatając mu nogi.
- Ałć! - syknął brunet i próbował się wygramolić nogi spod Charliego. - Co ci odwaliło?
- To co zawsze. - rzekł Lukas znad książki. - Zakochany.
- I jak na korepetycjach? - spytał podekscytowany Charlie. - Mówiła coś...
- Nie. Nie mówiła nic o tobie. - roześmiał się Carol, który sprzedał następną notatkę jakiemuś szatynowi.
- Oh, zamknij się Caroleczku. - powiedział przesłodzonym głosem Charlie, a Natalie usiadła się w fotelu.
- O... Natalie... - zauważył Leondre i natychmiast się wyprostował.
- Mhm. - odpowiedziała mu obojętnie patrząc w inną stronę.
- Odezwała się do ciebie! Woooow! Jakiś postęp! - zawołał w jego stronę Carol, a Leondre uśmiechnął się delikatnie.
- Słuchaj... Ja przepraszam, nie wiedziałem...
- Spoko. Wybaczam. - powiedziała obojętnie i nadal była wpatrzona w jakiś odległy punkt gdzieś na ścianie.
- Nareszcie! Co za ulga! - odetchnął Leondre. - Źle jest mieć kogoś na sumieniu.
Natalie mruknęła do niego coś w stylu ''aha'' i poszła do swojego dormitorium.
- Dziewczyny takie są... - rzekł Carol tonem znawcy i usiadł w fotelu, który przed chwilą opuściła Natalie. - Obrażają się o byle co, potem niby wybaczają, ale nadal nie do końca...
- Cicho... Słuchaj uważnie bo ekspert się znalazł. - powiedziała Shadow, która przed momentem weszła przez portret do Pokoju Wspólnego.
- A ty gdzie znowu się szlajałaś? - spytał Carol i spojrzał na nią.
- Byłam z Nathanielem, - westchnął. - Tomem, - jeszcze głośniej westchnął. - i Alexem. - bardzo głośno westchnął. - Na spacerze na błoniach.
-  Nie lubię ich. - rzekł i uśmiechnął się, a oczy mu zaświeciły.
- To kogo ty nie lubisz to twoja sprawa. Ważne, że ja ich lubię. - rzekła Shadow i usiadła się obok Charliego.
- Natalie była z tobą? - spytał podejrzliwie i zmrużył oczy.
- Nie... - odpowiedziała i skrzyżowała ramiona.
- Była ze mną Carol... Zwracaj uwagę co się dzieje wokół ciebie chłopie. - odpowiedział mu Charlie, a Leo się zaśmiał.
- A ty młody co? - powiedział Carol spoglądając na Leondre. - Skoro Shadow kręci z Nathaniel'em...
- Ej! Wcale nie! - powiedziała oburzona krzyżując ręce na piersiach.
- ...Charlie z Chloe... - kontynuował beztrosko.
- Nie prawda! - odpowiedział mu Charlie i zarumienił się.
- ... Lukas z Mayą...
- Jaką Mayą?! - zapytał oburzony Lukas zamykając książkę.
- Mayą Geller? - zapytała Shadow i spojrzała na Lukasa uśmiechając się pod nosem. - Ta z Ravenclaw?
- C-co? Nie! - zaprzeczył oburzony i cały się zaczerwienił.
- Dobrze wiemy jak jest. - uśmiechnął się Charlie.
- ...Ja z Natalie...
- Ty i Natie? Ha! Niezły żart. - zaśmiał się Charlie i spojrzał na Carol'a z niedowierzaniem.
- To Little Dre z kim kręci? Hmm? - zapytał Carol kończąc swoją wypowiedź, która kilka razy została przerwana. - Widziałem jak rozmawiasz...
- Z kim?! - zapytał energicznie Charlie, a Leondre spłonął rumieńcem i spojrzał z zaskoczeniem na Carol'a.
- Z Margareeeet Milleeeeerrr. - rzekł Carol przeciągając niektóre litery dla lepszego efektu.
- Ta z Hufflepuff? - spytała zaskoczona Shadow i zatkała sobie usta dłonią.
- M-może jest z Hufflepuff, ale ja z nią nie kręcę! Jest fajna... ładna... no... ale nie! - bronił się brunet, ale nie za dobrze mu to wychodziło i coraz bardziej robił się czerwony.
Jego rumieńce nie były takie delikatne jak zawsze Charliego, Leondre zaczerwienił się cały. Od uszu do nosa i na policzkach, co było dość zabawne. Gdy brunet zaciekle się bronił, ludzie zaczęli wychodzić na obiad. Natalie niechętnie wyszła z dormitorium, a za nią rozchichotane Vanessa, Rebecca i Rose, które od niedawna stały się fankami Bars and Melody. Blondynka szybko podeszła do swoich przyjaciół i przewróciła oczyma.
- Na Merlina, czy one nie mogły by przestać gadać tylko i wyłącznie o was. - syknęła w stronę trójki dziewczyn, które były w trakcie przechodzenia przez portret Grubej Damy.
Charlie i Leondre spojrzeli na nią wzruszając ramionami.
- No na Merlina... Jacy oni są ładni, tacy przystojni, tacy ekstra. Ja zamawiam Leondre! Nie bo ja! Charlie też jest cudny... No, no, no... Umówię się z jednym z nich jeszcze w tym tygodniu, zobaczysz! - przedrzeźniała swoje koleżanki i podeszła do chłopaków wpychając się między nich na kanapie. - Charlie, no dawaj, pocałuj mnieee. Leondre nie bądź taki nieśmiały, po prostu pocałuj mnieee. Ugh! Denerwujące.
 Leondre i Charlie spojrzeli na nią zaskoczeni. Wyglądała jakby miała zamiar je zamordować.
- Może kontynuujesz? - zapytał Leo i uśmiechnął się do Natie. - Zaczynało mi się podobać.
- Lepiej mnie zostaw w spokoju. - syknęła w jego stronę, więc gwałtownie się odsunął na koniec kanapy.
- Czemu ja nie jestem sławny? - zapytał oburzony Carol. - Ja bym je wszystkie...
- Nie  musisz nam mówić co byś z nimi wszystkimi zrobił. - przerwał mu brat spoglądając na niego z nad książki.
Pokój Wspólny Gryfonów opustoszał. Nie było w nim nikogo, tylko szóstka przyjaciół.
- Idziecie na obiad? - zapytała Natalie i położyła głowę na oparcie kanapy.
- W sumie to nie... Najedliśmy się czekoladowymi żabami. - odpowiedział Carol.
- Więc rezygnujemy z obiadu? - spytała Natie. - Bo ja też nie jestem głodna.
- Perfekcyjnie! To spędzimy teraz razem milutkie popołudnie... - powiedział Leondre po czym położył głowę na poduszce i położył nogi na kolanach Charliego oraz Natalie. Blondynka zrzuciła jego nogi na podłogę co skutkowało tym, że Leo z hukiem wylądował na podłodze. Nie odpowiedział nic, tylko usiadł z powrotem na swoje miejsce i masował sobie zbite kolano.
- O Merlinie... - szepnął Charlie i wskazał na wielkiego pająka na kapturze Shadow. - S-Shad...
- Co? - zapytała spokojnie i spojrzała na niego.
- Pająk na twoim kapturze! - krzyknął Carol, który dobrze wiedział, że dziewczyna boi się pająków.
Reakcja Shadow była natychmiastowa. Zaczęła wymachiwać rękoma we wszystkie strony, trzepała swój kaptur i wstała. W końcu tak mocno szarpnęła za pelerynę, że kaptur zsunął się z jej głowy. Dziewczyna nawet tego nie zauważyła, tylko spokojnie usiadła.
- Co to była za akcja... - odetchnęła.
Chłopacy patrzyli na nią z niedowierzaniem. A ona patrzyła na nich jakby chciała się spytać ''No co?''.
- Masz niebieskie włosy! - wydusił Leondre i zatkał sobie usta dłonią.
Shadow momentalnie nasunęła na swoją głowę kaptur i wstała przestraszona.
- Ładna jesteś! - powiedział Carol i uśmiechnął się uroczo. - Nie zakrywaj twarzy tą szmatą...
- Właśnie! - poparł kolegę Charlie i uśmiechnął się najwyraźniej zadowolony z tego, że wreszcie zobaczył jak Shadow wygląda pod kapturem. Natie nie odzywała się. Nie była ani zaskoczona, ani zdziwiona ani nic z tych rzeczy. Patrzyła tylko na Shadow uśmiechając się.
- A-ale ja... - Shad była zdenerwowana.
- Daj sobie spokój z kapturem! Jesteś piękna! - powiedział Lukas, który przerwał czytanie.
Dziewczyna nadal nie ściągnęła swojego kaptura tylko stała w tym samym miejscu.
- O nie! Która godzina? - zapytała Natalie i wstała. Podeszła do Carol'a i chwyciła go za rękę by spojrzeć na zegarek. - Muszę iść!
Gdy chciała odbiec, ale Carol chwycił ją w ostatniej chwili za rękę.
- A gdzie ci się tak śpieszy? - spytał i chwycił ją za drugą rękę.
- Muszę iść! - warknęła na niego z obrażoną miną.
- Daj jej iść Carol... - powiedział zrezygnowany Charlie, na co Carol westchnął i puścił ją.
- Tylko wróć na kolacje! - krzyknął za Natalie, która zniknęła za portretem.
- Zachowujesz się jakbyś był jej starszym bratem. - zauważył Leondre.
*perspektywa Natalie*
 Pobiegłam korytarzem pod Wielką Salę, gdzie miałam się widzieć z Albusem i Scorpiusem. Poprawiłam sobie włosy i ubranie. A gdy tylko wyszłam zza zakrętu i ujrzałam chłopaków, pomachałam im z uśmiechem na twarzy. Dzisiaj jak zwykle o tej samej godzinie mieliśmy iść na spacer po błoniach.
- Hej blondyna. - przywitał się Scorpius i poklepał mnie po plecach.
- Hej Skorpionie. - przywitałam się i spojrzałam na Albusa. - Cześć Al.
- Cześć Natie. - odpowiedział Albus i uśmiechnął się czochrając sobie swoje czarne włosy. - To idziemy, co nie?
Ruszyliśmy i jak zwykle rozmowę zaczął Scorpius.
- Słyszałem, że w twojej paczce coraz więcej osób zaczyna z kimś kręcić... No bo wiesz, często widzę Shadow razem z Nathaniel'em albo Leondre raz widziałem z tą Margaret. Jak się jest Ślizgonem to takie rzeczy się wie. - rzekł jak zwykle energicznie.
- Co wam wszystkim się dzisiaj na miłosne gadki zebrało? - spytałam zaskoczona. - Wszyscy gadają ciągle o miłości, o dziewczynach lub chłopakach... Co wam odwaliło?
- Ja staram się wpasować do otoczenia. - odpowiedział Scorpius na swoją obronę.
- Ja nie lubię rozmawiać o miłości. - poinformował mnie Albus.
- Ale wieczorami to mi w ramię wypłakuje, że...
- Haha, bardzo śmieszne Scor. - przerwał mu zirytowany Albus. - Porozmawiamy o tym kiedy indziej.
- Ale ogółem, to mnie miłość nie kręci. Jakoś mi się nie spieszy... Chyba, że Rose... - rozmarzył sie Scorpius.
- Nie zaczynaj znowu o mojej kuzynce. - przerwał mu zirytowany i przewrócił oczyma. - Ty ciągle tylko o niej, może poszukasz sobie kogoś innego? Mówiła ci tysiące razy, że nie jest zainteresowana tobą.
- Rose Granger-Weasley? Dzielę z nią dormitorium. - poinformowałam blondyna, ale od razu zauważyłam, że to był błąd.
- Co?! Mówiła coś o mnie? Może mnie lubi? Albo kocha? A mówiła może o jakiś innym chłopaku? Muszę wiedzieć kogo wyeliminować z tej gry... - nadawał Scorpius.
- Dobra, dobra! Wyluzuj! - uspokoił kolegę Albus. - Na tą rozmowę przyjdzie czas kiedy indziej, Natalie powiedziała, że wkurza ją ciągłe gadanie o miłości...
- W sumie to tego nie powiedziałam, ale denerwuje mnie to, że każdy mój przyjaciel już kogoś ma. Wiem, że Charlie będzie z Chloe, relacja Shad i Nathaniel'a również może się pogłębić. I na dodatek od razu widać, że miłością Leondre jest Margaret. Lukas podobno uczy się z jakąś Mayą i nie wiadomo co o tym myśleć. A Carol pozostaje forever alone na wieki wieków. - opowiedziałam.
- No to nie jesteś sama. - odpowiedział Scorpius i popchnął Albusa w moją stronę. - Albus też sam i nikogo nie szuka.
- Coś przez to sugerujesz? - spytał Al i groźnie spojrzał na blondyna.
- Nie, ja nic nie sugeruje. A przyznać musisz, że słodko byście razem wyglądali... - rzekł Scorpius i spojrzał na nas z góry. - Tak! Zdecydowanie tak!
Scorpio zarobił z łokcia w brzuch i od Albusa i od Natalie.
- Nie wygłupiaj się Scorpio. My tylko przyjaciele. - poinformowałam go z uśmiechem, a znając samą siebie zaczerwieniłam się jak burak.
- Mhmmm. Tak to się zaczyna. - rzekł, a ja spojrzałam na niego morderczym wzrokiem.
- Słyszę to już dzisiaj drugi raz... - warknęłam i przyspieszyłam kroku.
- Nie złość się blondyna. - uśmiechnął się niewinnie Scorpio i podszedł do mnie. - Ja tylko mówię co myślę...
- I może to właśnie problem. - rzekł Albus i spojrzał obojętnie na blondyna.
- Oooo! - zawołał jakiś głos za ich plecami. - Potter, Malfoy i Hill! Nowe trio, nie ma co!
- Irytek! - jęknęłam i spojrzałam za siebie na siedzącego w powietrzu poltergeista w kolorowym ubraniu. - Co tu robisz?
- Nie, nie, nie... - szeptał pod nosem Albus i spojrzał na ducha z nieśmiałym uśmiechem. - Czeeeść...
- Potter, Hill i Malfoy! A czemu idziecie opuszczonym korytarzem?! Chyba nie chcecie by ktoś was PRZYŁAPAŁ?! - krzyknął Irytek i uśmiechnął się figlarnie.
- Nie Irytku! My aby idziemy na spacer... Nic więcej... Nie szukamy kłopotów. - tłumaczył się Scorpius.
- Spacer, a może szukacie jakiegoś... ustronnego... miejsca na spotkanie? Wy w takim trio, takim trójkąciku? - zapytał i podleciał bliżej uśmiechając się do blondyna.
- C-co?! - powiedziałam oburzona. - Nie wierzę, że nie ważne z kim gdzie się pojawię, ktoś zawsze musi rzucić na ten temat sprośny tekst!
- Ja bym nie narzekał jakby nasze spotkanko obróciło się w... - zaczął Scorpius, ale gdy zobaczył mordercze spojrzenie Natie od razu się zamknął.
- To do widzenia gołąbeczki! - pomachał im Irytek i zniknął.
- Z-zniknął? - spytał z niedowierzaniem Albus. - To chyba nie wróży nic dobrego...
- Chyba nie... - przytaknęli Natie i Scor.

---
Komentujcie!
Pozdrawiam,
xXNatalie

2 komentarze:

  1. 1. yyyyyy.....ha ha .....ale ty wiesz, że cały rozdział pisałaś perspektywą Natalie!!!??? No powiedz,że to wiesz?!?! ha ha ha
    2. Granger - Weasley?!?!?! serio?!?!?!
    3. trójkącik?!?!?! serio?!?!?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Granger - Weasley bo ma dwa nazwiska xd
      Irytek lubił sprośne żarty, zresztą sory, że tak późno ci na to odpisuje xD

      Usuń