(...) ludzie mają wrodzony talent do wybierania właśnie tego, co dla nich najgorsze.
J.K. Rowling ("Harry Potter i Kamień Filozoficzny")
****
Shadow pomachała ostatni raz do przyjaciół znikających za drzwiami Wielkiej Sali i wróciła do jedzenia swojej kanapki z serem, którą popiła sokiem dyniowym. Gdy skończyła śniadanie ruszyła leniwym krokiem w stronę Pokoju Wspólnego Gryffindoru. Wypowiedziała hasło i przeszła przez przejście za obrazem. Usiadła na sofie niedaleko kominka i zaczęła myśleć o wszystkim, co do tej pory spotkało ją w Hogwarcie. Wreszcie znalazła przyjaciół, miała się do kogo odezwać, niby same pozytywy, ale jednak są też minusy. Mianowicie Dennis ze swoimi kolegami, którzy starają się jej dokuczyć przy każdej możliwej okazji. To staje się coraz bardziej wkurzające... Nie mówiąc już o Neronie, Zabinim i paru innych delikwentach. Na szczęście honor tego domu ratował ktoś taki jak Malfoy i młodszy Potter, którzy byli nawet do zniesienia. Dziewczyna rozejrzała się po Pokoju Wspólnym i stwierdziła, że jest prawie pusty. Zostało paru gryfonów ze starszych klas. Shadow stwierdziła, że tak tu jakoś cicho. No, ale czego się można spodziewać. Brak Carola równa się brakiem hałasu. No właśnie. Nie ma bliźniaków, Natalie, Leo i Charliego... Brak ich zaledwie pół godziny, a Shadow już odczuwa tego skutki. Dziwna cisza, samotność i straszna nuda. I właśnie w tym momencie Shad zdała sobie sprawę z tego, że ma do napisania na Eliksiry skład i zastosowanie Eliksiru chroniącego przed ogniem. Powolnym krokiem ruszyła w stronę dormitorium. Weszła do środka i podeszła do swojego kufra. Wyciągnęła z niego kilka kartek pergaminu, pióro i buteleczkę z atramentem. Następnie skierowała się w stronę biblioteki. Szła dość szybko mając nadzieję, że nie spotka swoich prześladowców. Na szczęście udało jej się dojść w jednym kawałku do biblioteki. Podeszła do regałów i po dłuższej chwili znalazła książkę, która była jej potrzebna. Wzięła ją i poszła zająć miejsce przy stoliku. Dziewczyna otworzyła książkę na odpowiedniej stronie i zaczęła pisać.- Eliksir używany do...przechodzenia....przez płomienie...bez szwanku... - mruczała pod nosem
Dopisała jeszcze parę słów i przewróciła stronę w książce.
- Jeszcze tylko skład i koniec.- odetchnęła z ulgą - więc tak...krew salamandry...wybuchające muchomory...fuu, ale obrzydlistwa...
Gdy w końcu skończyła odłożyła książkę na miejsce, wzięła swoje rzeczy i poszła do dormitorium. Schowała pergamin z zadaniem na Eliksiry, pióro i atrament do kufra. Po chwili zastanowienia postanowiła wziąć ubrania z kufra i iść się trochę odświeżyć. Jak postanowiła tak też zrobiła.
Wzięła jeden z zimowych zestawów z kufra i poszła do łazienki. Przemyła twarz i ręce wodą. Następnie ubrała czarne legginsy, kremowy sweterek i tego samego koloru komin. Swoje niebieskie włosy dokładnie rozczesała i spięła w luźnego kucyka. Gotowa wyszła z łazienki i pomaszerowała w stronę kufra. Wyciągnęła z niego skórzane, brązowe, sznurowane botki, które błyskawicznie znalazły się na jej nogach. Podeszła do lustra i okręciła się wokół własnej osi. Stwierdziła, że jej wygląd ujdzie w tłumie. Ogólnie Shadow nie należała do dziewczyn, które usilnie twierdzą, że są brzydkie. Jedyne, co jej się nie podobało w swoim wyglądzie to, to że była strasznie chuda. Wiele razy słyszała, że wygląda jak anorektyczka, chociaż w rzeczywistości nią nie jest. Je normalnie, tak jak każde dziecko w jej wieku. Ona po prostu taka jest. Inna, odmienna... Dziewczyna odeszła od lustra, zarzuciła na ramiona pelerynę, a kapturem szczelnie okryła głowę. Wyszła z dormitorium i zamierzała się udać w stronę biblioteki. Mała do wyboru iście bezpieczniejszą okrężną drogą lub skrótami, czyli tym korytarzem, w którym dopadli ją ostatnio ci ślizgoni. Na to wspomnienie aż przeszły ją ciarki. Na szczęście skończyło się tylko na rozbitej głowie i kilku siniakach. Gdyby nie bliźniaki, Charlie i Leo, którzy tamtędy przechodzili, nie wiadomo jak by się to zakończyło. A jednak bezmyślna Shadow postanowiła iść na skróty, bo po co się przemęczać. Lepiej znowu wpakować się w jakieś tarapaty. Dziewczyna zapomniała, że w Hogwarcie nie ma Carola i reszty, więc tym razem może nie mieć takiego szczęścia. Ale co tam zdrowie, ważne żeby nóżki się nie przemęczyły. Jak postanowiła tak też zrobiła. Skręciła w ten pechowy korytarz. Na początku szła spokojnie, skręciła i już zaczęła się cieszyć, że ta droga minie jej w spokoju, gdy nagle z zakrętu wyszła grupka ślizgonów. I to nie byli byle jacy ślizgoni, tylko Dennis i spółka.
- Oooo, kogo my tu mamy...- powiedział z tym swoim głupim uśmieszkiem - nasz kochany szkolny dementor. Panno Black, czy jak ci tam, dawno się nie widzieliśmy...zdążyłem się za tobą stęsknić...
- Dennis...wolałabym cię nie spotkać...- wycedziła Shadow przez zaciśnięte zęby próbując nie okazać strachu.
- To ty umiesz mówić? - udawał zdziwienie - W sumie nie ważne, jak z tobą skończymy to już nic nie powiesz.
Po tych słowach chwycił ją mocno za nadgarstek.
- Puść mnie! Słyszysz?! - krzyknęła Shadow przez łzy
- Chciałabyś. - rozluźnił trochę ucisk - Przypominam ci, że nie ma kto uratować, bo Hill, Devries, Thompsonowie i Lenehan są na święta w domu...
- Dennis, co ja ci takiego zrobiłam? - spytała wyrywając swoją rękę z jego uścisku
- Hmm...pomyślmy...- udał, że się zastanawia - dostałaś się do Hogwartu, jesteś gryfonką, wyglądasz jak kościotrup i wiele by tu wymieniać...
Dziewczyna już nic nie odpowiedziała. Masując bolący nadgarstek jednocześnie starała się przestać płakać, bo załzawione oczy utrudniały jej widzenie. Gdy się wreszcie ogarnęła i stwierdziła, że między Jimmy'im, a Luke'em jest nie wielka przerwa. Dziewczyna wzięła mały rozpęd i przepchnęła się między dwoma zdezorientowanymi ślizgonami. Udało jej się, ale to jeszcze nie koniec. Chłopacy odwrócili się błyskawicznie chcąc ją złapać. Na szczęście ona była szybsza, ruszyła biegiem przed siebie. Był tylko jeden mały problem. Mianowicie Shadow jest pierwszoroczniakiem i nie zna tak dobrze Hogwartu jak jej prześladowcy ze starszej klasy. Dziewczyna momentalnie skręciła w jakiś korytarz, żeby tylko jak najszybciej ich zgubić. Niestety jak to bywa z niezdarami, do których zalicza się Shadow, musiała wpaść na kogoś. Był to szatyn, w jej wieku i jak widać było po jego szacie należał do Hufflepuff'u.
- Przepraszam... - powiedziała nieśmiało podnosząc wzrok na puchona.
- Nic się nie stało. Tylko następnym razem bardziej uważaj. - zaśmiał się wesoło. - A, i ja jestem Nathaniel. A ty?
- Jestem Shadow. - odpowiedziała trochę śmielej
- Miło mi cię poznać Shad. - uśmiechnął się - Co powiesz na to, żeby wybrać się na błonie?
- Mnie to pasuje, tylko muszę iść ubrać kurtkę. - powiedziała entuzjastycznie dziewczyna
- To widzimy się za 10 minut, będę na ciebie czekał przy obrazie Grubej Damy.
I rozeszli się do swoich dormitoriów. Shadow podeszła do swojego kufra i wyciągnęła z niego kurtkę zimową z puchatym kapturem i czarną czapkę ze złotym napisem. Przejrzała się ostatni raz w lustrze i poszła na spotkanie z nowo poznanym kolegą. Tak jak się umówili, Nathaniel czekał na nią przed obrazem. Dziewczyna podeszła do niego od razu i razem poszli na błonie. Śmiali się, wygłupiali i rzucali śnieżkami. Shadow bawiła się świetnie w towarzystwie chłopaka, może jednak te ferie nie będą takie złe. Ściemniało się już, więc postanowili się zbierać. Shadow długo próbowała namówić chłopaka aby jej nie odprowadzał, aż w końcu jej się udało. Ale jak się później okazało, była to kolejna zła decyzja. Skręciła w odpowiedni korytarz i poszła zdjąć kurtkę, które rzuciła na łóżko i pobiegła do Wielkiej Sali, w której wraz z innymi zjadła kolację. Jest już po kolacji. Wszyscy zbierają się do dormitoriów, hałasy na korytarzach cichną. Shadow idzie sobie spokojnie jednym z korytarzy, aż w pewnym momencie czuje, że ktoś łapie ją za ramię. Dziewczyna obraca się błyskawicznie. O nie, to same kłopoty, czyli Dennis i spółka. Próbuje zrzucić z siebie rękę chłopaka, jednak na marne. Po chwili poczuła okropny ból w okolicy nosa. Dostała z pięści w nos od Luke'a. Przetarła palcami pod nosem i poczuła coś na swoich palcach. To była krew. Brawo Shadow pozwoliłaś rozwalić sobie nos i rozciąć wargę. Twoi przyjaciele naprawdę się ucieszą na twój widok.
- To było tylko ostrzeżenie. - powiedział poważnie Jimmie - Lepiej uważaj na siebie niezdaro.
I odeszli pozostawiając tam Shadow, która ruszyła biegiem w stronę Pokoju Wspólnego Gryffindoru. Weszła pośpiesznie do swojego dormitorium, zrzuciła pelerynę na łóżko i poszła do łazienki. Zatamowała krwotok z nosa i przemyła ranę na wardze.
- Na Merlina, tego nawet makijaż nie zakryje. - powiedziała sama do siebie - Mogę się tylko modlić żeby Natie, Charlie, Leo, Carol i Lukas tego nie zauważyli.
Zapomniała, że jej przyjaciele i tak tego nie zobaczą, bo ona ma pelerynę. Wróciła do dormitorium po piżamę i poszła się umyć.
*kilka dni później Wigilia w Hogwarcie*
Shadow wstała około 9.00, ubrała czarne dżinsy i świąteczny sweterek z jelonkiem, na to zarzuciła jeszcze pelerynę. Gotowa poszła do Wielkiej Sali, gdzie zjadła śniadanie. Gdy wszyscy najedli się stoły zniknęły. Po chwili do sali wszedł Hagrid z wielkim drzewkiem, które zostało ustawione na środku Wielkiej Sali. Dokoła drzewka pojawiły się kartony z ozdobami, a uczniowie i nauczyciele wzięli się za dekoracje choinki i pomieszczenia. Shadow również udało się powiesić kilka bombek. Gdy już skończyli Wielka Sala wyglądała niesamowicie. Do rozpoczęcia Wigilii pozostało jeszcze kilka godzin. Shadow postanowiła je spożytkować na pisanie listów. Pierwszy z nich był do cioci Charlott:
Droga ciociu Charlott,
U mnie wszystko w porządku. Na początku nie miałam się do kogo odezwać,
bo moi przyjaciele wyjechali na święta do swoich rodzin. Na szczęście poznałam
Nathaniela, który jest bardzo miły. A tak w ogóle to chciałam
ci życzyć wesołych świąt i szczęśliwego
nowego roku. Szkoda, że nie mogę być z tobą w domu.
Pozdrawiam,
Shadow
Następny był do Natalie. Dziewczyna długo zastanawiała się co do niej napisać. Była to jej najlepsza przyjaciółka, ale z drugiej strony pochodzi z arystokratycznej rodzinki, która nie bardzo akceptuje ich przyjaźń. Wzięła kolejny pergamin i zaczęła pisać:
Droga Natalie,
U mnie wszystko ok. Nie spotkałam się z Dennis'em ani razu,
więc jestem cała. Jak na razie jest całkiem fajnie. Poznałam nowego kolegę,
jest z Hufflepuff i jest bardzo fajny. Musisz go koniecznie poznać.
A tak w ogóle, to jak tam twoje święta? Mam nadzieję, że są udane. Na pewno dobrze
się bawisz z rodzicami i siostrą. Na zakończenie chcę ci życzyć wesołych świąt,
mnóstwa prezentów oraz szczęśliwego nowego roku.
Pozdrawiam,
Twoja BFF Shad
Shadow musiała okłamać Natie, żeby się nie zamartwiała. Ten sam kit będzie musiała wcisnąć reszcie. No, teraz tylko napisać do bliźniaków, Leondre i Charlie'go. Najpierw otworzyła okno i wypuściła przez nie swoją sowę - Lucy, z listem dla ciotki. Następnie postanowiła, że napisze do Leo. List był o treści:
Drogi Leondre,
U mnie lepiej niż zwykle. Nic mi nie jest, Dennis i jego koledzy
mnie nie zaczepiają. Ferie mijają spokojnie. Spokojnie,
nie jestem samotna, znalazłam wśród tych, którzy zostali
znalazłam osobę w moim wieku. A jak tam twoje święta?
Jestem pewna, że udane. Więc przejdźmy do sedna.
Życzę ci, żebyś dostał dużo fajnych prezentów oraz, żebyś te święta
spędził w ciepłej i rodzinnej atmosferze.
Pozdrowienia dla ciebie oraz całej twojej rodzinki.
Shadow :)
Listy do cioci, Natalie i Leo już napisane. Teraz jeszcze tylko dwa. Jeden do bliźniaków, a drugi do Charlie'go. Kolej padła na list do bliźniaków. Treść listu:
Drodzy Carol'u i Lukas'ie,
Jestem, jeszcze, w jednym kawałku. Dennis mnie jeszcze
nie dopadł. Chyba się was wystraszył :). Nie jestem samotna,
bo znalazłam osobę w moim wieku, więc
nie musicie się o mnie martwić.
A co u was słychać? Na pewno świetnie się bawicie. No więc
tak, życzę wam udanych świąt, mnóstwa prezentów i żebyście zmądrzeli (to się bardziej tyczy Carol'a, bo nie wątpię w twoją inteligencję Lukas). Tyle ode mnie.
Pozdrawiam,
Wasza Shadow <3
Teraz został już tylko ostatni list, który miał być zaadresowany do Charlie'go. Dziewczyna po raz kolejny sięgnęła po nowy pergamin, który położyła przed siebie. Teraz ostatnie kłamstwo napisane na pergaminie trafi do Charlie'go. Shadow musiała to zrobić. Nie chciała by się o nią zamartwiali, czy litowali się nad nią. Wzięła pióro i zaczęła pisać:
*święta u Leondre i Charlie'go*
Drogi Charlie,
U mnie wszystko ok. Dennis zostawił mnie w spokoju.
Tęsknie za wami, ale nie martw się, nie czuję się samotna. Znalazłam
tu osobę z mojego rocznika. A co tam u ciebie?
Jak ci mijają święta? Pewnie spędzasz je z rodziną.
Na pewno dobrze się bawisz.
Na koniec chciałabym ci życzyć wesołych świąt i fajnych prezentów.
Tyle ode mnie.
Pozdrawiam,
Shadow :)
Dziewczyna wzięła listy do przyjaciół i już miała wychodzić z dormitorium, gdy usłyszała stukanie w szybę. Lucy wróciła - pomyślała dziewczyna i otworzyła okno. Do środka wleciała jej sowa, która przyniosła jej paczkę od cioci. Shad zamknęła okno i wzięła od sowy zawiniątko. Szybko rozdarła papier, a jej oczom ukazała się srebrna, łańcuszkowa bransoletka. Dziewczyna założyła ją na rękę, wzięła listy do przyjaciół i pobiegła, z Lucy na ramieniu, do Wieży Północnej, by je wszystkie wysłać. Gdy już zrobiła co chciała, udała się do Wielkiej Sali na Wigilię. Kiedy wszyscy zajęli miejsca duchy zaczęły śpiewać kolędy i rozpoczęła się uczta.
*święta u Leondre i Charlie'go*
W tym roku chłopcy obchodzili święta u Charlie'go w Bristolu. Gdy wszyscy (czyt. Charlie, jego mama, Brooke, Leo, jego mama i tata, Matilda, Joseph, Jacob i Ben) się już zgromadzili, rozpoczęło się śpiewanie kolęd, a następnie uroczysty posiłek. Po czym nadeszła kolej na prezenty. Mała Brooke jako pierwsz podbiegła do swojej paczki. Rozdarła papier, a jej oczom ukazała się śliczna lalka. Dziewczynka była zachwycona. Następny prezent odpakował Leo. On dostał onesie lwa i oczywiście nutelle. Później swój prezent odpakowała Matilda. Szatynka dostała świąteczny sweterek w pingwiny i książkę z Baśniami Barda Beedle'a. Na końcu swój prezent miał odpakować Charlie. Trochę zdźiwiło go, że jego pudełko ma z każdej strony małe otwory i, że szczeka (???). Chłopak delikatnie otworzył wieko pudełka i jego oczom ukazał się mały, uroczy szczeniak. Był to czarny buldog francuski.
- Będziesz miał na imię Troy. - powiedział głaszcząc szczeniaka
*święta u Carol'a i Lukas'a*
Bliźniacy czekali niecierpliwie na przybycie wuja i ciotki z kuzynką Melanie, bo bez nich nie mogli rozpocząć. Tak w skrócie: Mel jest w wieku bliźniaków, chodzi do Hogwartu i należy do Ravenclaw, kuzynostwo nie przepada za sobą. Gdy w końcu rodzinka była w komplecie rozpoczął się uroczysty posiłek, a później już tylko prezenty. Carol dostał nową miotłę do Quidditch'a, Lucas książki, a Melanie również kilka książek i trochę ciuchów.
- Będziesz miał na imię Troy. - powiedział głaszcząc szczeniaka
*święta u Carol'a i Lukas'a*
Bliźniacy czekali niecierpliwie na przybycie wuja i ciotki z kuzynką Melanie, bo bez nich nie mogli rozpocząć. Tak w skrócie: Mel jest w wieku bliźniaków, chodzi do Hogwartu i należy do Ravenclaw, kuzynostwo nie przepada za sobą. Gdy w końcu rodzinka była w komplecie rozpoczął się uroczysty posiłek, a później już tylko prezenty. Carol dostał nową miotłę do Quidditch'a, Lucas książki, a Melanie również kilka książek i trochę ciuchów.
*****
To tyle ode mnie. Trochę się rozpisałam. Tak mnie coś wzięło na cytaty.
I kilka wyjaśnień:
Brooke - młodsza siostra Charliego
Matilda (Tilly) - młodsza siostra Leo
Joseph - starszy brat Leo
Ben - starszy brat Leo
Jacob - starszy brat Leo
Ben - starszy brat Leo
Jacob - starszy brat Leo

No to ten..
OdpowiedzUsuń1. W liście do Leo " Znalazłam w śród tych którzy zostali znalazłam..."
Jedno "znalazłam zdecydowanie wystarczy
2. Mała Brooks jako pierwsza
3. On dostał one się lwa... ?????
O co z tym chodzi???
Onesie to piżama jednoczęściowa, takie coś jak ja mam Gosia. xD
UsuńNo to ten..
OdpowiedzUsuń1. W liście do Leo " Znalazłam w śród tych którzy zostali znalazłam..."
Jedno "znalazłam zdecydowanie wystarczy
2. Mała Brooks jako pierwsza
3. On dostał one się lwa... ?????
O co z tym chodzi???